29 maja 2024 roku, środa, popołudnie. W kuchni pyrka bigos z młodej kapusty, w tle sprzątanie przed długim weekendem. Wtedy dostaję wiadomość, na którą czekałam już prawie trzy tygodnie:
„Jadę na porodówkę, będę za 20 minut.”
Co robię? Wpadam w popłoch, nerwowo krążę po mieszkaniu, w końcu łapię plecak z aparatami i wybiegam. Przekręcając klucz w zamku, uświadamiam sobie, że nie wyłączyłam kuchenki – wracam. Na chwilę przed wyjściem spoglądam w lustro – wychodzę w tym, co miałam na sobie. Nie ma już jednak czasu na poprawki.
Jadąc w kierunku Świdnika, włączam radio – z głośników płynie refren piosenki Meli Koteluk, który idealnie oddaje emocje tej chwili. Do pokonania mam 20,6 km. Wtedy dociera do mnie, jak pilna jest wiadomość Karoliny. Jeśli chcę zdążyć, muszę przyspieszyć. I tak się składa, że… zdążyłam.
Może tak właśnie miało być? Splot przypadków – nagła zmiana nawigacji, brak gotówki na parking, a mimo to ktoś mnie przepuścił. I najważniejsze – Mały Człowiek poczekał dokładnie te kilka minut, które potrzebowałam, by być tam z nimi.
Czy warto robić zdjęcia przy porodzie?
Nie zamierzam nikogo przekonywać, że fotograf powinien być obowiązkowym gościem przy narodzinach. Chcę tylko opowiedzieć, dlaczego warto uwiecznić ten moment i dlaczego rodzice powierzają mi tę rolę.
Jako fotograf rodzinny mam wyczulone oko na emocje – chwile, które dzieją się tu i teraz. W trakcie porodu nic nie jest reżyserowane, nie ma miejsca na pozowanie. Zatrzymuję w kadrze czułość, radość przeplataną bólem, strach, ulgę, łzy wzruszenia, śmiech, zmęczenie i – przede wszystkim – miłość dwojga ludzi, która właśnie zamienia się w miłość do nowego życia.
Poród w Świdniku – wyjątkowe narodziny
Narodziny Wysokich Lotów, poród w Świdniku to bardzo popularny adres wśród przyszłych rodziców w lubelskim. Cieszę się, że mogłam być świadkiem i uczestnikiem tak podniosłej chwili. Fotografie, które powstały tego dnia, będą budzić emocje nie tylko u rodziców, ale też u tych, którzy może dopiero przygotowują się do narodzin swojego dziecka. Jeśli moje zdjęcia pomogą przyszłym mamom i ojcom lepiej zrozumieć, jak może wyglądać poród, moje serce rośnie.
Narodziny – chwila, której nie da się powtórzyć
Do fotografii tak w ogóle, a porodowej już zwłaszcza bardzo mi pasują słowa tak bardzo już znane: “Nic dwa razy się nie zdarza, żaden dzień się nie powtórzy…”
Jak odtworzyć moment, kiedy po dziewięciu miesiącach oczekiwania w końcu bierzecie swoje dziecko na ręce? Pierwszy kontakt skóra do skóry, pierwsze karmienie, łzy wzruszenia, czułe spojrzenia i poczucie ulgi, gdy wszystko się udało.
To ulotne chwile, które zatrze czas. Ale można je zatrzymać w kadrze.
Zapraszam Was do współpracy jako fotograf przy Waszym porodzie
Jeśli czujesz, że chciałbyś mnie zaprosić do tej wyjątkowej chwili, napisz do mnie na Facebooku, Instagramie albo po prostu zadzwoń. Chętnie opowiem, jak wygląda współpraca, i poznam Waszą historię.
Na koniec zostawiam słowa, które doskonale oddają to, co dla mnie oznacza fotografia porodowa:
„Łapię chwile ulotne jak ulotka,
Ulotne chwile łapią jak fotka.”
Chcesz, żebym uchwyciła Waszą historię? Napisz do mnie.